Używamy Cookies w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Dalesze korzystanie z tego serwisu oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Dowiedz się więcej o naszej polityce prywatności

x

22-24/10/2015

Bartek Wąsik / Jakub Pankowiak / Orkiestra Kameralna l’Autunno / pod batutą Adama Banaszaka / fot. Maciej Zakrzewski
GaleriaBartek Wąsik / Jakub Pankowiak / Orkiestra Kameralna l’Autunno / pod batutą Adama Banaszaka / fot. Maciej Zakrzewski

Urszula Sobol

Wieczór drugi Nostalgia Festival Arvo Pärt/ Lamentate poświęcony był trzem kompozycjom Pärta dotykającym tematyki żałoby, opłakiwania poniesionej straty, tęsknoty.
Pierwszy z utworów Cantus in memoriam Benjamin Britten wspaniale posługuje się prostą sekwencją dźwięków rozłożonego akordu a-moll. Motyw wielokrotnie powtarzany, jednak za każdym razem wzbogacony o nową warstwę brzmieniową, rozszerza się przed nami niczym kosmos. Efekt wspaniały. Bolero Ravela w krótszej, i nostalgicznej wersji.

My Heart’s in Highlands, utwór oparty na tekście angielskiego poety Roberta Burnsa, wyrażający tęsknotę za „ojczyzną”, wybrzmiał w Farze poznańskiej bardzo specyficznie. Wykonanie zostało wzbogacone o zamysł odsunięcia głosy solisty na nieco dalszy plan dźwiękowy, mający stworzyć wrażenie pieśni dochodzącej do nas z innej rzeczywistości – z zaświatów, z podświadomości. W moim odczuciu efekt nie został jednak osiągnięty, gdyż głos wycofany za bardzo tracił siłę ekspresji.

Jako ostatnia wybrzmiała kompozycja Lamentate. Utwór odwołujący się do tradycji koncertu fortepianowego prezentował napięcia na linii solista – orkiestra w przeróżnej dynamice. Można było w nim wysłyszeć zarówno szczęk oręża, pokojowe negocjacje jak i dramatyczne błaganie o litość. Ostatecznie, stopniowo wytracająca prędkość końcowa część kompozycji doprowadziła słuchaczy na bezpieczny grunt, przynosząc naturalne zakończenie wieczoru.

Magdalena Nowicka

Drugi dzień festiwalu stanowił kolejny krok w odkrywaniu muzyki Arvo Pärta. Mimo że koncert prezentował utwory lamentacyjne, każda kompozycja stanowiła odrębny rodzaj wypowiedzi artystycznej. Oparte na prostym kanonie Cantus in Memoriam Benjamin Britten wprowadziło nastrój zadumy i kontemplacji, który kontrastował z niepokojącym Lamentate. Poszczególne odcinki tej ostatniej kompozycji ewokowały różnorodne emocje, od gniewu i okrucieństwa ukazywanego w symfonicznym tutti pełnym ostrych brzmień instrumentów dętych blaszanych, po spokojną rezygnację w wyciszonych odcinkach fortepianowych.

Iwona Granacka

Czy ciszę można wyrazić muzyką? Czy można ją zapisać nutami, wyrazić subtelnym pianissimo lub uderzeniem w dzwon? Podczas piątkowego koncertu cisza była szczególna, bo stanowiła nieodłączny element utworów poruszających na różne sposoby temat bólu i straty - od krótkiego kanonu upamiętniającego postać Benjamina Brittena, aż po rozbudowane i skrajne pod względem emocjonalnym Lamentate.

Maciej Kawa

Uderzyła mnie jak nigdy ascetyczna forma muzyki Arvo Pärta. Jej duch i surowość powodująca swoiste osłupienie. Wizja, w jaką nas wprowadza, ukazuje wyższość pustki, próżni nad przesytem. Każe sycić się nienasyceniem […]. Mimowolnie godzimy się na to i rezygnujemy ze wszystkiego, by samemu stać się na tę chwilę dźwiękiem, który żywi się przestrzenią.…

Magdalena Żebrowska

Podczas drugiego wieczoru festiwalu, Poznańską Farę wypełniły trzy lamentacje. Jak podkreśla sam kompozytor, wyrażają one doświadczeniu dobrego cierpienia. Tego, które kształtuje i wzmacnia człowieka. Nostalgiczny charakter utworów dał się szczególnie odczuć przez poprzez miejsce ich wykonania, a krzyż, który pozostawał niezmiennie oświetlony, przypominał o duchowym wymiarze przeżyć estetycznych zarówno kompozytora, jak i słuchacza.

Arvo Pärt respektuje oczekiwania odbiorców, ich nawyki, wiarę i odczucia. Widz, który znalazł się jesiennego wieczoru w jednej z największych i najpiękniejszych bazylik Poznania oczekiwał zapewne ucieczki od zgiełku miasta, hałasu myśli, bełkotu mowy. I to właśnie znalazł. Kompozytor odpowiada na potrzebę wyciszenia, co nie oznacza, że unika głośnych dźwięków. Pozwala sobie wprowadzić słuchacza niejako w trans, a po jego zakończeniu publiczność prosi o jeszcze.